biedny67

Biednyś boś głupi, głupiś boś biedny.

Krzyż


W telewizji jest krzyż, wielbiony przez jednych, wyśmiewany przez drugich, wstydliwy dla trzecich – ci siedzą cicho.

Ochrona tych pierwszych przed tymi drugimi kosztuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dzienne. Płacimy to wszyscy. No prawie wszyscy.

Ci trzeci, co siedzą cicho wiedzą, że to śmierdzący krzyż i wolą by kto inny płacił za ochronę tego krzyża, tak jest wygodniej. Krzyż ten ich przerósł mimo, że oni na krzyżach znać powinni się najlepiej. Okazuje się że lepiej znają się na aborcjach, polityce i pieniądzach niż na krzyżach,mimo, że mają rozgłośnie, telewizje, gazety i szkoły, na krzyżach się nie znają.

Tam potrzeba jest fachowca, i już nie stolarza, bo tenże naprawdę dobrze zbił ze sobą te dwie deski.

Filed under: krzyż, niezadowolenie społeczne,

Państwo, prawo i złodzieje


O ile dobrze pamiętam prawo jest to zespół norm wydanych i usankcjonowanych przez państwo, zagwarantowanych przymusem państwowym,  opisujących sposoby postępowania, zakazy, nakazy itd. odnoszące się do każdej sytuacji w życiu. Wszystkie podmioty są równe wobec prawa więc zarówno osoby fizyczne, osoby prawne oraz instytucje nie posiadające osobowości prawnej. Pięknie tylko jak napisałem wcześniej sytuacja jest taka a nie inna, wszystko jest niby zgodne z prawem wiec czemu czuję się okradany?

Podpisałem umowę cywilno-prawną zwaną umową o pracę. W umowie tej są zawarte wszystkie warunki jakie mam spełniać ja by dobrze pracę świadczyć i pracodawca by mi ją umożliwić oraz płaca. W umowie napisane jest ze jestem zatrudniony na jeden etat, czyli, o ile umowa nie określa inaczej, jest to 40 godzin tygodniowo z zastrzeżeniem, że 2 dni w tygodniu mają być wolne. A w praktyce jest tak

  • pracuje 50 – 60 godzin w tygodniu bez możliwości odebrania nadgodzin bo jest taka “konieczność”
  • nadgodziny są płatne ale w/g normalnej stawki
  • w okresach “gorących” czyli np. przed świętami pracuję po 12 godzin dzienne lub więcej bo jest taka “konieczność”

W umowie powiedziane jest ze należny mi się premia uznaniowa, jednak chyba nigdy na to uznanie nie zasługiwałem bo tej premii na oczy nie widziałem.

Wróćmy do prawa – jeżeli ja coś z pracy ukradnę będę złodziejem, jeżeli pracodawca kradnie mój czas nic się nie stało. On ma świadomość że łba nie wychylę bo stracę robotę.

Taką oto mamy równość podmiotów wobec prawa.

Filed under: niezadowolenie społeczne, ,

Utopia


Wyobraźmy sobie dzień, w którym my wszyscy mali (motłoch?) nie pójdziemy do pracy. Wszyscy ci, którym się mówi, ze jest 10 osób na jego miejsce, są źle opłacani, mobingowani, wykorzystywani, z niezapłaconymi nadgodzinami, z wymuszoną lojalnością w stosunku do pracodawcy, straszeni zwolnieniem, kolokwialnie oleją robotę. Wtedy pan dyrektor, prezes czy inny boss dowie się, że ktoś u niego faktycznie pracuje. Było by nas kilka milionów osób, które usłyszały, że są niepotrzebne, więc w czym problem?

Wyobraźmy sobie dzień, w którym my wszyscy mali nie zapłacimy rachunków, rat kredytów, nie pójdziemy do sklepów. Wielu z nas nie stać na taką drożyznę więc w czym problem?

Po takich zdarzeniach nam małym by się niewiele pogorszyło, i tak niewiele mamy, nasze straty były by znikome.  Dostali byśmy kilka milionów świadectw pracy z paragrafem, wiec nie wiadomo by było kto jest kto, upadło by kilka tysięcy firm i instytucji. Ciekawe czy by wniesiono kilka milionów pozwów do sądów, jeżeli nawet to i tak tego by nikt nie przerobił, tam też pracują osoby na umowach-zlecenie. Ale na pewno powietrze  było by świeższe, sumienie czystsze, godność i honor znowu byłby wartością.

Obecnie daliśmy się kupić za parę groszy, akurat tyle żeby nie umrzeć, zrezygnowaliśmy z perspektyw i godności, na oczach tych lepszych walczymy ze sobą o “kość z pańskiego stołu”.

Głupio jakoś to wyszło.

Filed under: niezadowolenie społeczne, ,

Mentalność


Nie mam w zwyczaju zaglądać komuś do “garnka” chociaż mój “garnek” nie zawsze do końca jest pełen. Są jednak ludzie, których bardzo to interesuje.

Mam gdzieś ile zarabia mój szef, szef szefa, szef szefa szefa itd. do samej góry. Wiem, że ja zarabiam mało, a mógłbym więcej tylko kiedyś wykazałem się kreatywnością i mnie prawie z roboty nie wypieprzyli bo pomysł był mój a nie szefa, wiec z zasady był zły. Teraz chodze wolniej, robie tylko to,  co do mnie należny i trwam. Szacunku do szefów nie mam ale oni tego nie wiedzą.

Mam gdzieś ile zarabia polityk, minister, premier itd. dla mnie może zarabiać i milion miesięcznie aby mnie było dobrze. Jednak dobrze mi nie jest i każdą złotówkę wydaną na ich bezproduktywną paplaninę uważam za zmarnowaną. Lepiej niech za pieniądze z moich podatków wybudują piaskownice dla dzieci na moim osiedlu.

Filed under: niezadowolenie społeczne, ,

10 zł brutto …


… w tym 30% odliczeń (podatek,  ZUS itd.) zostaje plus minus 7 zł i tyle dostaje się na rękę. Kupując za te nasze 7 zł żywność trzeba zapłacić 7 % VAT inne wyroby 22 % VAT,  żywności kupimy za około 6.50 zł a innych wyrobów za około 5.50 zł. Nie jest mi dobrze mając świadomość, że każda moja ciężko przepracowana godzina lub  nadgodzina prawie w połowie idzie na jakieś nieznane mi bliżej cele, po części zostanie roztrwoniona przez niekompetentne decyzje, a w momencie kiedy ja faktycznie potrzebuje pomocy i tak będę musiał sam za siebie zapłacić, oczywiście razem z podatkiem VAT.

Filed under: niezadowolenie społeczne, ,

Sytuacja


Zwykły człowiek żyjący w kraju pośrodku  Europy, żonaty, dzieciaty, pracujący (zaraz, zaraz – czy aby żyjący? pracujący? – jeżeli życiem można nazwać zmaganie się z codzienną niemocą, jeżeli uczciwą pracą można nazwać te moje 10 zł  brutto na godzinę to faktycznie żyjący i pracujący), w sumie bardzo uczciwy, przyjazny i lubiany, średnio gruby, średnio wykształcony, niekrzykliwy, skromy. Ach i okazuje się, że to wszystko źle! , bo krzykliwa złodziejska świnia, perfidny oszust ma wszystko co chce a ja klepie biedę. Kocham ten kraj pośrodku Europy, ludzi w nim żyjących też, chociaż z dnia na dzień coraz mniej.

Filed under: niezadowolenie społeczne, ,

biedny67

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.